Wspomnienia z TunezjiMój
wyjazd do Tunezji miał
miejsce w wakacje 2008. Wybraliśmy miejscowość Hammamet i znajdujący
się tam hotel El
Fell. Nasz wybór nie był oczywiście
przypadkowy, gdyż poprzedzały go analizy, czytanie forów
internetowych oraz konfrontacje zawartych na nich komentarzy. Jako, że
nasz budżet nie był zbyt wysoki to skupiliśmy się na hotelach trzy i
cztero gwiazdkowych. El Fell wg polskiego biura miał trzy gwiazdki i
jeszcze pół, a w rzeczywistości miał trzy, bez owej
połówki, ale nie stanowiło to dla nas najmniejszego
problemu.
Liczyło się to co zobaczymy na miejscu. Nie
będę skupiać się wogóle na podróży lecz napiszę
nieco o
samym pobycie. Na lotnisko w Monastirze
dotarliśmy po niecałych trzech
godzinach lotu. Ów lot przebiegał całkiem spokojnie. Na
miejscu
przywitalni nas tunezyjscy rezydenci i pokierowali do
autobusów.
Najgorsze, że musieliśmy pokonać 2 godziny drogi do Hammamet. Droga
była bardzo ciekawa, gdyż pierwszy raz w życiu zobaczyłem wtedy jak
wygląda autobus "napakowany" ludźmi. Szczerze mówiąc to
myślałem, że takie rzeczy można zobaczyć tylko w azjatyckich filmach, a
jednak nie. Chodzi mi o sytuację kiedy pasażrowie siedzą na wszystkim,
wiszą z okna, z drzwi i są również nawet na ... dachu.
Bardzo
żałowałem wtedy, że nie miałem aparatu bo dla mnie byłoby to coś
ciekawego. Kiedy wyjechalismy w rejon, gdzie w koło widoczny był tylko
piasek to oczywiście bardzo szybko usnęliśmy, a dzięki temu dalsza
podróż mineła bardzo przyjemnie. W końcu po godzinie i
pięcdziesięciu minutach dotarliśmy na miejsce do naszego hotelu.
Przenieślimy bagaże pod recepcję i czekaliśmy na wydanie kluczy. Poszło
to bardzo sprawnie i dosłownie po kilkunastu minutach mieliśmy
swój pokój. No i co tu duzo mówić,
pokoje nie były
ładne. Wszystko zniszczone, w łazience grzyb, no i nic ciekawego. Ale..
nie przeszkadzało nam to, bo nie przyjechaliśmy tutaj po to, aby
narzekać na wygląd pokoju tylko korzystać z basenu, morza oraz
miejscowych atrakcji. Najważniejsze, że widok z naszego balkonu był
rewelacyjny, gdyż widzieliśmy wszystko co dzieje się nad basenem.
Wystarczyło zerknąć i już można było biec.
Szybkie
rozpakowanie rzeczy i odrazu udaliśmy się nad basen, aby korzystać z
dobrodziejstw, które oferuje hotel. Na początek zawsze
oczywiście należy spróbować... miejscowego piwa. Pod tym
względem szału nie było. Piwo takie sobie i w dodatku podawane w
plastikach. Od tego momentu preferowalem coca-cole, a wieczorami
drinki. Pierwsze wypróbowanie baseny i byliśmy bardzo
zaodowoleni, nie jest duży, ale wystarczający. No to pozostało jeszcze
skosztowanie morza i początek wakacji mamy zaliczony. Woda w morzu
cieplutka, plaża piaszczysta, wszystko super. W takim razie możemy
rozpocząć na całego nasze wakacje. Dojechaliśmy po południu zatem nie
wiele nam zostalo czasu tego dnia. Udaliśmy się zatem na kolację.
Organizowana była w formie bardzo bogatego bufetu. Dla każdego coś
dobrego - mi szczerze mówiąc smakowało dosłownie wszystko.
Po
pierwszej uczcie, a nie kolacji można powiedzieć, że byliśmy bardzo
zadowoleni. Najedliśmy się, więc przyszedł czas na odpoczynek oglądając
Fakty TVN - jak to dobrze wiedzieć co się dzieje w kraju. Po 30
minutach wracamy do zabawy. Kilka drinków i należało
zobaczyć
wieczorne animacje, czyli tzw. ShowTime. Występowali w nim wszyscy
animatorzy, każdy innego dnia i byla to naprawdę bardzo dobra zabawa.
Strasznie nam się podobało. Zmęczeni wróciliśmy do pokoju,
aby
odespać ciężką noc. Była taka gdyż wylot był o 6, zbiorka o 4, a 2
godziny jeszcze musieliśmy dojechać. No to drzemka.
Dzień
drugi to śniadanie. Należało na nie dosyć wcześnie wstać bo już o 8 :)
Śniadanie również w formie bufetu,
również bardzo
smaczne. Najedzenie wracalismy do pokoju chwilkę wypocząć, a następnie
udawaliśmy się nad morze. W oko odrazu wpadło mi boisko do
siatkówki plażowej i mimo, że nie przepadam za tą dyscypliną
to
chętnie grałem. Był to dobry sposób na choć minimalne
zmniejszenie ilości kilogramów, która przybywa
jedząc tak
dużo. W kolejnym etapie udaliśmy się na basen. Tutaj organizowane były
zabawy, rozgrywki i moja ulubiona gra Waterpolo. Wskoczyłem do basenu,
naciagnąłem nieco zniszczony czepek i zaczęła się zabawa. Frajda jest
ogromna - polecam. W końcu dotarliśmy do głównego dania dnia
-
obiadu. Również było super - pyszne jedzonko i duży
wybór. Popołudnie przebiegało juz spokojnym rytemem na
basenie.
Opalanie się i leżenie do góry brzuchem to jest to co
tygryski
lubia najbardziej. Wieczorem po kolacji postanowilismy wyjść poza hotel
i wtedy przekonalismy się co Panowie myślą o strojach ich kobiet.
Szczerze mówiąc to leciała im slina widząc wysoką, opaloną
blondynkę. Brak słów określających ich zachowanie. Gwiżdzą i
ciągnął do sklepów. Nasza wycieczka poza hotel została
szybko
zakończona.
Dzień
trzeci zaczął się podobnie jak poprzedni. Po pysznym jedzonku oraz
sjeście udaliśmy sie nad basen i uprawialiśmy podobne sporty co dnia
poprzedniego. I tak owy dzień przebiegał normalnie dopóki
popołduniu nie udaliśmy się na wycieczkę po Hammmet. Jakaś wysoce
zaawansowana wycieczka nie była - zwiedzaliśmy tylko centrum, arabski
kościołek jakieś sklepy, ruiny murów. Jedyna ciekawostka
jest
taka, że handalarze, którzy tam sprzedawali pamiątki byli
jeszcze bardziej nachalni niż ci z pod hotelu. Zabytki Hammamet
niczym
nas w zasadzie nie zaskoczyły, w przeciwieństwie do tunezyjskich
domków. Taki domek może być w tragicznym stanie, a na jego
dachu, wśród sterty śmieci zawsze umieszczona będzie antena
satelitarna! Wygląda to prześmiesznie. Cóż - każdy
naród
ma przecież własne odmienne priorytety. W godzinach wieczornych
postanowiliśmy pozwiedzać obszar hotelu, a był on naprawdę duży.
Dzień
czwarty to rozważania na temat tego co robią animatorzy. Zapewne każdy
turysta czytał on tym, jak to młode dziewczyny jadą na wakacje do
Tunezji i wracają z mężem animatorem i młodym tunezyjcyzkiem
w
brzuszku. Niestety, ale ci młodzieńcy uwielbiają uwodzić nasze polskie
piekności, a one same czekają aż będą przez nich podrywane. Szczerze
mówiąc, to nie wiem co w nich widzą, no ale
cóż....
Kończy to się później fatalnie - zmienia do góry
nogami
całe życie. Dlategoteż pamiętajcie o rozwadze i trzymaniu dystansu do
chłopaków, którzy w każdym tygodniu mają nową
laskę,
która przyjechała kolejnym turnusem. Dla nich to chyba taki
sport, element rywalizacji. Prócz rozważań tego dnia
skorzystaliśmy z nowych dobrodziejstw takicj jak sauna, kryty basen,
masaże - było super. Kiedy zrobiło sie nieco chłodniej zagraliśmy w
tenisa ziemnego.
Dzień
piąty to wycieczka
fakultatywna do Tunisu. Mieliśmy bardzo fajnego
przewodnika, który studiował w Polsce i dzięki temu całkiem
dobrze mówił po Polsku. Opowiadał nam bardzo ciekawie i
śmiesznie, potrafił zainteresować. Cała wycieczka zaczęła się w centrum
miasta od wizyty w Medynie i zakupów na bazarze.
Swój
przypadek jak dałem się tutaj oszukać opisałem na podstronie
zatytułowanej "targowanie".
Przeczytajcie to koniecznie, a dowiecie się w jaki sposób
można
coś naprawdę tanio kupić(nam to nie wyszło). Po zobaczeniu medyny
pojechaliśmy zobaczyć Kartaginę,
a raczej jej ruiny. Mimo, że to tylko zbiór
kamienii to
robi wrażanie i mozna tam zrobić wspaniałe zdjęcia. Piekniejszym
miejscem jest Sidi Bu Said
- biało niebieskie miasteczko. Wszystkie domki pomalowane są na taki
właśnie kolor, dzięki czemu widok jest niezapomniany. Wycieczkę
zaliczyliśmy do udanych, jednak przy Sidi Bu Said spotkaliśmy
najbardziej natrętnych handlarzy w całej Tunezji. Powrót
minąl
sprawnie i szybko. Dzień
szósty oraz siódmy to końcówka naszych
wspaniałych wakacji. Cieszymy się tym co nam pozostało. Zwiedzamy teren
hotelu i robimy ostatnie zdjęcia. Wydajemy dinary, których
nie możemy zabrać do kraju, a ich ponowna wymiana jest pozbawiona
sensu, gdyż kursy wymiany są po prostu tragiczne. Za pieniążki,
które nam pozostały kupujemy mnóstwo dziwynych
pamiątek takich jak wielbłądy czy jakieś typowe motywy rodem z Tunezji.
Wszystko to ... jest beznadziejne, ale jakieś pamiątki zawsze trzeba
przywieść. Na kilka dni przed odjazdem dowiadujemy się, że w Polsce...
pada śnieg, a był to początek września. Oczywiście news ten dotyczył
gór, a nie centralnej Polski. Ostatnie grosze,
które pozostały nam po zakupach postanowiliśmy rozdać
pracownikom, którzy zrobili na nas najlepsze wrażanie, a
tych było conajmniej kilku. Ogólnie to większośc była bardzo
sympatyczna i zasługiwała na nagrodę, ale nasz budżey był bardzo
ograniczony. Pożegnanie się z morzem i trzeba sie pakować. Przed nami
podróż do Monastiru, a następnie lot samolotem do Warszawy. Tunezja zrobiła na
nas rewelacyjne wrażanie i pewnikiem jeszcze tam nie raz
wrócimy, choćby po to, aby zobaczyć inne zabytki tego kraju.
Nie bylismy przecież na Saharze, nie zobaczyliśmy El Dżemy, nie
jeździliśmy na wielbłądach. Druga sprawa jest taka, że warto zobaczyć
również inne tunezyjskie kurorty takie jak Mahdia,
Sousse czy Port el Kantaoui. Miłych wspomnień pozostało naprawdę wiele,
dlatego polecam wszystkim wakacje
w Tunezji. Proszę o pozostawianie pytań w komentarzach, tym
spososem będę mógł uzupełniać artykuł.
Witaj. Bardzo interesuje mnie
ile trzeba wymienić
pieniążków, by starczyło na
jedną osobę na tydzień. Mam
tutaj na myśli wydatki
wycieczki fakultatywne,
pamiątki i inne.
autor: ~Jolka
tunezja - 2009-06-21 17:56:16
na jedną osobę wg mnie max 500
dinarów czyli prawie 400 USD.
o jednym tu nie przeczytałem:
obsługa hotelowa kradnie i to
na bezczelnego(sprzątacze,
pokojówki). w pokojach niski
standard
Właśnie wróciłam z Tunezji
(okolice Monastiru). Bardzo mi
się tam podobało i pewnie
jeszcze tam wrócę. Hotel OK
(VIME), choć blisko lotniska.
Jedzenie rewelacyjne, i
przemili animatorzy. POLECAM!
witam za niedługo też się
wybieramy z mężem, do
Monastiru do hotelu Iberostar
Sahara Beach i pisałes ze ok
400 USD będzie potrzebować
jedna osoba ale tyle samo
nawet jeśli mam all inclusive?
autor: ~magdalena
el fell - 2009-08-13 21:20:58
Wróciłem z dwutygodniowego
pobytu w El Fell w Hammamet.
Muszę powiedzieć ,że byłem
mile zaskoczony warunkami.Nasz
pokój (325) skromny ale
wygodny i czysty.Podobnie
łazienka.Żadnych kradzieży nie
było a sami trzymaliśmy
paszporty i telefony po prostu
na półce w szafie.All Inclusiv
jest OK przez co nie ma na co
za bardzo wydawać pieniędzy.Na
dwie osoby wystarczyło nam 600
dinarow (w tym wycieczka do
Tunisu) Polecam tym którzy nie
wymagają luksusów a chcą
wypocząć i spróbować
tunezyjskich smaków
witam serdecznie!
ja rowniez wybieram sie do
tunezji,ale dopiero w
przyszlym roku.wybralam opcje
all inclusive i hotel sahara
beach. jesli ktokolwiek tam
byl (szczegolnie to do
ciebie,magdaleno heh ;P)
bardzo prosze o jakiekolwiek
informacje. z gory serdecznie
dziekuje
pozdrawiam
My z dziewczyna wylatujemy
17.09 do Sousse - hotel
panorama. Jezeli ktos w tym
terminie tez wylatuje z
Katowic to mozna sie odrazu
umowic na wieczorek przy
drinku ;P I pytanie jeszcze
takie: czy starczy na 2 tyg z
opcja all wymienic tylko
400pln ?
autor: ~raf
smieszne - 2009-10-04 23:26:46
Typowy Polak na
"wypadzie".
Samemu potrafi sie tylko
urznac i zganic inna
kulture...chlopie, wez sie za
siebie i nie jedz z biurem
podrozy
sam zaplanuj i delektuj sie
WIEDZA
autor: ~w
medi sea - 2010-05-11 11:04:00
Witam. Czy był ktoś z Was w
tym hotelu? za miesiąc lecę
tam z żoną i chciałbym sięco
nie co dowiedzieć o hotelu
atrakcjach ludziach
autor: ~arti
Info - 2010-08-04 23:44:00
Bardzo interesujaca strona,
duzo ciekawych rzeczy opisales
ktore nas bardzo interesowaly.
Mam nadzieje ze targowanie
pojdzie nam lepiej niz tobie
)
jutro wylatujemy wiec odezwe
sie po powrocie
autor: ~Valdas_
ciekawe - 2010-08-17 10:13:37
Bardzo ciekawa stronka
Wybieramy się ze znajomymi do
Tunezji i dowiedziałem się
tutaj wielu ciekawych rzeczy
które mogą mi się przydać w
wypoczynku
Pozdro!!